Open Source w E-learningu

Dzisiaj podczas dyskusji mój rozmówca zadał mi zaskakujące pytanie. "Czytając Pana blog odnoszę wrażenie, że jest Pan negatywnie nastawiony do rozwiązań open sourcowych. Dlaczego?"

Muszę zwalczyć ta opinię!:) Uważam, że wolne oprogramowanie jest potrzebne, potrafi być bardzo skuteczne i dobre jakościowo. W wielu przypadkach jest nie zastąpione, gdyż ceny aplikacji komercyjnych potrafią być znaczące nawet dla największych korporacji.

Sam moją przygodę z e-learningiem rozpoczynałem z Moodlem i pakietem Reload i bez tych narzędzi nie doszedłbym do tego miejsca gdzie jestem teraz (i nie mam na myśli kanapy w salonie:)

Uważam jednak, że w przypadku rozwiązań e-learningowych, aplikacje opensourcowe nastawione są mocno na rynek akademicki. Wynika to z tego, że większość z nich rodziła się jako projekt uczelniany, który następnie podczas licznych konferencji, zdobywał popularność w kolejnych ośrodkach edukacyjnych, a następnie w środowisku wolnego oprogramowania.

Takie systemy jak Moodle, Claroline, OLAT czy .LRN nie posiadają wielu funkcjonalności ich komercyjnych odpowiedników takich jak wielostopniowe rejestracje i akceptacje przełożonego, zarządzanie budżetem, zaawansowane programy szkoleniowe, raportowanie etc.

Dlaczego? Bo ich odbiorcy tego nie oczekują. Jest za to duży nacisk na rozwijanie różnych mechanizmów komunikacji synchro i asynchronicznej. Większość grup dyskusyjnych w sieci to rozwiązanie opensourcowe.

Z narzędziami do tworzenia szkoleń e-learningowych jest trudniejsza sytuacja. Odbiegają one znacznie jakościowo od produktów komercyjnych i to zarówno jeżeli chodzi o wygląd, możliwości, obsługę jak i jakość wytworzonego contentu. Wystarczy moment popracować z eXe i CourseLab’em a następnie spróbować produktów ze stajni Adobe (Captivate) czy Articulate.
Przyczyna może nie jest tak oczywista jak w poprzednim przykładzie, aczkolwiek jest bardzo podobna – nastawienie na odbiorcę akademickiego.
Na uczelniach uczymy się podczas wykładów, ćwiczeń, warsztatów, projektów indywidualnych i grupowych, ewentualnie przeglądamy prezentacje i materiały zamieszczane przez prowadzącego. Nie ma tak wielkiej potrzeby dostarczania studentom e-szkoleń.
Z drugiej strony w korporacjach cały czas następują zmiany – zmieniają się ludzie, procesy, produkty. Aby nadążyć za tymi ciągłymi aktualizacjami trzeba by mieć armię szkoleniowców…albo przenieść część odpowiedzialności za nauczanie na samych pracowników, udostępniając im profesjonalnie przygotowane materiały w sieci.

Podsumowując – przedsiębiorstwa i rynek uczelniany mają różne potrzeby i metody szkoleniowe i tak samo podzielony jest rynek. Uważam, że mieszanie tych dwóch światów nie pozwoli na wykorzystanie pełnego potencjału edukacyjnego e-learningu.

Jeżeli chcielibyście dokładniej przyjrzeć się narzędziom opensourcowym i komercyjnym to polecam Wam serwis Jane Hart. Znajdziecie na nim wszystkie występujące "w naturze" rodzaje aplikacji wspomagających nauczanie, wraz z krótkim opisem i linkiem do strony. Zachęcam Was także do przejrzenia katalogów na grupie eLearning news.

Jedna myśl na temat “Open Source w E-learningu

  1. Interesujące spostrzerzenia. Dla narzędzi e-learningowych wyzwaniem w środowisku biznesowym jest nie tylko zmienność. Dodałbym jeszcze wymagania, aby tworzyć efektywne kursy realizujące cele biznesowe i pozwalające tworzyć angażujące aktywnośc, a nawet symulacje, które niestety, aby stworzyć w narzędziach open-source trzeba ciągle bawić się w programowanie.

    Platformy LMS-owe open-source to zupełnie inna bajka.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s